-Jak to się wszystko ..????? pytam ciebie.
Kochałabym ciebie gdybyś miał pieniądze i atrakcyjniejsze wspomnienia i chociaż raz mógłbyś mi kupić niebieski kapelusz, przecież wiesz jak je lubię. Prawda kochanie?
Czy kiedykolwiek mnie zdradzisz? I czy wyjedziemy za godzinę, bo jestem już spakowana. Pragnę wypoczynku tak samo jak ty. Jak wrócimy pomaluję ściany na krwisty kolor. I tak wyobrażam sobie kogoś innego . Seks w ogóle mi nie smakuje. A mógłby gdybym tylko chciała.
Pamiętasz jak odprowadzałeś mnie po zajęciach do domu? Ta burza hormonów. Erotyczna chemia. Twój Zapach. Twoja sperma. Moje stojące sutki. Taki wyrafinowany naturalizm. Bardzo naturalny zresztą. Kochałam twoje błagające spojrzenie, dziś nie mogę go znieść. W ogóle nie potrafię Cię już znieść. Jesteś obcy. Chwilami doprowadzasz mnie do szału. Wtedy słodko się uśmiecham , żebyś nie myślał że dam się sprowokować!
· gotowa?- pytasz
· no przecież tak- kurwa! myślę sobie, najgłupszy pomysł jechać z nim. Dlaczego z nim? ! Żeby mnie zdradził , żebym nie miał poczucia winy... Czy ja odejdę? Kiedy?
I przynosiłeś mi kwiaty , malutkie bukieciki. To było urocze. Dziś nie wiesz jak wyglądają, i uśmiech mój i kwiatki przeklęte. Nie wiesz jak wyglądają. Nie lubię cię. Ani trochę, ani ciut, ani nawet taak. Nie lubię twojego białego brzucha.
Ośrodek był piękny. Jest piękny , bo tkwię w nim już drugi dzień . Z tobą w nim tkwię. Jak zwykle z Tobą.
· pyszne prawda? Kochanie lubię jak się uśmiechasz.
Ja pier...
I co teraz ? czy kiedykolwiek Cię kochałam?
Nadchodzi cień. Nadszedł cień. no niee.......
· można się przysiąść? – pyta para ZaKochaNych.
· Ależ oczywiście- odpowiadam. – wbrew jakiejkolwiek woli , wbrew wszystkiemu.
· Bardzo nam miło- odpowiadam.( A propos ociosano mnie z kreatywności.)
· Agata Maj, to mój mąż Paweł.
· Bardzo nam miło- odpowiada mój mąż , wyciąga rękę do pani Agaty . może mnie zdradzi???? i
· Michał Dolski, to moja żona Justynka
A propos wszystko, ale naprawdę wszystko jest Mistyfikacją.
Justynka? Zgłupiał chyba! Zawsze tak mówił gdy chciał iść do łóżka. Do tego śmiertelnie nudnego łoża....czy ta kobieta cię rozpala kotku?
Boże, pewnie zaraz zacznie się głupia konwersacja, w stylu – skąd je-
-steście , jak Wam się tu podoba , co robicie, jakiego koloru macie dywan?
Kurwa , złamałam paznokieć!
· skąd państwo jesteście?
Taki mądry był pan Paweł.
Wiedziałam. No i co cię to obchodzi ty belzebubie. Cokolwiek to znaczy. Ja pierdolę, , urlop, wypoczynek, para Zakochanych, nie znoszę. A może jestem zazdrosna?!! Kiedy ja ostatnio byłam Zakochana?? Oczy , ten mężczyzna ma piękne oczy. No.
Harlequin ,miłość, farsa. Czy miłość jest farsą?
Na czym to ja.... a tak. Ten Paweł i ta Agata i te oczy. On ma niesamowite oczy. Wariatka ze mnie. W każdym razie skradłabym od niego jednego całuska. Małego, maleńkiego. W całej tej rozmowie padło pytanie skierowane o mnie. Mniemam. Taka mniemam, bo wszyscy zaczęli się na mnie gapić. Ale wydedukowałam! Brawa i bis! O coś mnie zapytano.
-Justynko , Paweł pyta czy nie poszlibyśmy wieczorem do Ragazzy? To taka włoska knajpka.
Justynka-Kosma, knajpa, Pawełek, oczka, wstrętna Agatka, wstrętny mój Mąż. Nie kocham Cię.
Mimo wszelkiej możliwej niechęci , skierowałam uwagę na rozmowę.
Zaczęłam obserwować. Sympatyczni, wbrew mojemu ,,Nie” , wbrew wszystkim takim ,,Nie” w moim charakterze. Ciekawe czy się opalę w cieniu. Znowu przyjadę blada.
· tak, oczywiście, dawno nie miałam nic włoskiego w ustach. Puściłam oko do Agaty. Nie zajarzyła, za to Dolski trochę się zagotował.
· Tak więc o ósmej przy tym stoliku.
· Pożegnaliśmy się i wcale się nie pożegnaliśmy, bo rozmowa trwała dalej. W tym miejscu chyba łatwiej nawiązuje się kontakty, no przecież normalnie nie rozmawiam tak długo z nieznajomymi. Mniam, lody pycha, mniam. Tira rira , wyłączyłam się, dlaczego nie przyjechałam tu z przyjaciółką? Nie wiem człowiek przez całe życie popełnia błędy. Mniejsze i większe. Ale ten mój błąd, ten wrzód, nie mieści się w żadnej kategorii po prostu. Ta Agata to chyba z niejednego pieca chleb jadła. TO się poznaje w trymiga . Wysoka , niebezpieczna, jakby konkurentka. sympatyczna i piegi ma.
· Haha!! naprawdę skończyłeś prawo? A więc zgadłem..
...dochodzą do mnie strzępy tej absurdalnej rozmowy, nie widać, że mój
mąż to chodzący zbiór przepisów, kodeksów i innych przykazań bożych?
· Kasia i Elżunia-ta od zdrady, pokazuje zdjęcia swoich dzieci. Urocze, piegowate dzieciątka. Dlaczego my nie mamy...
· Justynko , popatrz jakie śliczne .
On jest głupi od urodzenia chyba. No przecież widzę, te piegowate jaszczurki. Okrutnie miłe i mają śliczne oczka, takie jak tatuś. Genetyka najczystsza. Chyba, że ma brata bliźniaka, listonosza np. A co mnie to obchodzi? Co jak co, ale zainteresowaną udawać jeszcze potrafię.
-urocze- stwierdzam , a usta roztapiają się w jednym z moich zapasowych uśmiechów. Czyżbym była kobietą okrutną?
· a wasze?
Chwila, czy ja wyglądam na zatyrana matkę? Młoda jestem.
· my nie , ale mamy pieska.
Wyjmuje fotografię z portfela. Michał popił sok, nerwowo bardzo. Ulubiony , pomidorowy. Obrzydliwe. A ja rozgadałam się na temat ukochanego misiaczka .Michał dziwnie się zachowuje , gdy rozmowa krąży wokół bocianów i pępowin. No, nie mamy jeszcze małych, bo to wymaga jakiejś gotowości, remontu mieszkania, depilacji u kosmetyczki, jakiejś organizacji. A nie hop , siup. Ja nie mam talentu do matkowania! Czy to jest wrodzone? Bo ja nie mam wrodzonego Instynktu, jak dotychczas. Czy każda kobieta ma taki instynkt?
Popatrzyłam, jak gdyby nigdy nic na zegarek. Prezent gwiazdkowy od Michała. Znak został odczytany. Że oni mają jeszcze godzinę i chętnie zostaną, tak miło im się rozmawia. Ja pier.... Aha. Nigdy więcej nie patrzeć na zegarek. Nigdy więcej w ich obecności. Jeżeli oczywiście będziemy się mieli okazję spotkać raz jeszcze. Jeszcze. Ach, racja , jeszcze ta knajpka dzisiaj. I to ja powiedziałam , oczywiście i to ja powiedziałam. Idiotka ze mnie. Zanotować, podkreślić.
***
-dlaczego rozmawiałaś tak długo o psie? Przecież oni w ogóle nie byli zainteresowani.
No i wyczuwam tą pouczającą pretensjonalność i czuję jak pomału ogarnia mnie kurwica.
- a kogo to obchodzi ? –palę sobie spokojnie , (wiem że tego nie znosisz).
Porzygam się za chwilę, mdleje w myślach, poczym prycham irytująco.
Jezu!
Podniósł ręce w geście wszystko mi jedno i tak mam racje.
Akurat!
***
Ósma wieczór, Ragazza. Bardziej to na pubik wygląda. No nic, zobaczymy. Ruszyliśmy do barku. Oboje roztopieni w uśmiechach. Tak można przez dzień cały!
Umalowana, wydekoltowna Agata, ładnooki, ja i nie lubiący psów mąż mój.
Pachnie bazylią. Uwielbiam ten zapach.
No, ale póki co trzeba się zająć bardzo towarzyską konwersacją, ponieważ wypada i w ogóle niech będzie bezstresowo.
Bezstresowo.
Zamówienie złożone. Jak zwykle, maż mój zaczął , od typowej szmiry, że Włochy to piękny kraj, niezwykle fascynujący. Że ludzie bardzo gościnni i czy Zakochani kiedykolwiek tam byli? Miałam kiedyś faceta Włocha.
Nie byli , ale w Hiszpanii to i owszem , a to niedaleko i podobnie. No już miałam zrobić ,, balona ” jak w przedszkolu i powiedzieć, że,, jak to niedaleko to ja nie wiem”. Ale powstrzymałam się. Normalnie się powstrzymałam. Czasami potrafię . My też byliśmy w Hiszpanii, pamiętasz? Byłam zakochana w tobie. Tak na Amen i Ojcze nasz. I kochaliśmy się , tak dziko, tak wspaniale. Rano śniadanko. Potem miłe figielki. a DZIŚ JAK U CIOCI NA IMIENINACH, NUDNO I DO DUPY. Ach , wspomnienia wspomnieniami, a już trzecią lampkę wina wlałam w siebie.
Wyobraziłam sobie jak mąż mój całuję Agatę . I nic. Ale jakby mąż piegowatej, podzielił się swoimi boskimi ustami... Chyba pragnę flirtu. Na pewno go pragnę. Kątem oka obserwuję jednego pana. Przystojny.. cholera.. Chcę innego mężczyzny, byleby nie..
Jak braliśmy ślub, patrzyłeś mi w oczy z takim żarem , jakbyś był co najmniej gorącym Hiszpanem, jakbyś kochał do śmierci i jeden dzień dłużej. Jakbym była jedyną kobietą na świecie . Ty bałwanie jeden! Nie mogłeś mnie uprzedzić, że po dwóch latach małżeństwa zacznie się farsa i to na tyle oryginalna , bo ukryta. Kompletnie się upiłam.
***
Siedzę w pokoju i chyba umieram. Wypiłam za dużo . O wiele za dużo. Michał śpi. Telefon dzwoni .
· pani Dolska?
· tak
· Wojtek Rosa. Pamięta mnie pani?
· Nie bardzo
· wczoraj wieczorem wręczyła mi pani wizytówkę i nalegała, żebym koniecznie zadzwonił.
· ale......
· właśnie to robię. Może kolacyjka?
Jaka jestem? Niereformowalna. Nie mam samokontroli. Daję facetowi
mój numer, potem owy bałwanek dzwoni. Dolski śpi smacznie. Motyle latają mi w myślach. Czuję zapach bazylii.
· naturalnie- odpowiadam- ale wolałabym w innym miejscu niż wczoraj.
· Od samego początku miałem na myśli restaurację....
Stary wyjadacz. A co tam raz się żyje!
-pani Kosma?
· tak, tak jestem
· o 19-tej przed fontanną?
· A jak pana poznam?
· ?????
· Dobrze o 19-tej. Do widzenia , muszę kończyć.
Zapalę sobie . Gdzie mój jogurt? Czy to jest randka? Czy ten mężczyzna zaproponował mi łóżko?, ostry sex? A może go zauroczyłam? I najważniejsze, kiedy zdążyłam wręczyć mu wizytówkę? Jestem cwaną pijaczką. Podeszłam do lustra . Potargane włosy. Fajna jestem. Nawet ładna. Na kacu potrafię być Narcyzanką. Nie interesują mnie inni – krzyczę !mam was w dupie! Zapach kawy. Michał wstał?
-dzień dobry
-dobry
Pan kodeks będzie robił jajecznicę.
-przecież możemy zejść na dół. Dziś grzanki i inne takie..
-ale żadnej jajecznicy- dokończył
Boże chyba jesteśmy niedopasowani horoskopami. Idiota. Idę na spacer. Nie, najpierw muszę się wykąpać. Kocham się rano kąpać. Przytacham radio do łazienki. Aromatyczna piana po sufit. Będę śpiewać piosenki. Zapalę sobie w wannie. Ale się czuję. Pożarłabym kurczaka, pieczonego z chrupiącą skórką. I sok bananowy. O taak. Leżę w wannie. Kurwa, nuda . A nieee, przecież randka, Dziś mam randkę. Randkę?? Wyskakuje z wanny, jak oparzona. Jak Michałowi zorganizować wieczór? Co zmyślić? Wiem! Rozchoruję się. Zadzwonię do Zakochanych i powiem , żeby... no właśnie żeby co?
Że facet pod fontanną o 19-tej i ani mru mru. Bez sensu.
· Może pojedziemy dziś nad jezioro?
· Michał, nie wiem...-Wojtek Rosa!- nowy rozdział – wiesz boli mnie głowa. Może Maje ci potowarzyszą ?
Nie zauważył. Bąknął coś. Nie wyczuł absolutnie nic. Uwierzył, że boli mnie głowa. Że pęka mi łeb . W końcu nie jest to nienormalne, po takiej dawce alkoholu... Najchętniej poszłabym w masce gazowej na spotkanie
z nieznajomym. Może on jest piękny? Na pewno jest przystojny, piękny skreślić. Rycerz...., z moim szczęściem na pewno błędny. Muszę odepchnąć wszystkie te negatywne emocje. Ale mam kaca!
· coś się stało?
· Nic absolutnie. Boże...
Chce mi się kochać. Jak ja pragnę miłości. Orgazmu. Gdy drżą mi uda, zwiastuje to big orgazm, który miałam zresztą sto lat temu.
Orgazm z moim mężem- to niemożliwe jest. Czy jestem jedyną kobietą na świecie, która nie osiąga orgazmu z własnym mężem?! Gdzie mój papieros? Co jest niemożliwe? Żeby bałwany rosły w lecie, że zasadzę kwiatki na balkonie, ze ludzie nie będą złośliwymi małpami. Że będę miała orgazm z własnym mężem.
To ze dwa lata już będzie, jak zaczęło się psuć, rozsypywać, kruszyć, oddalać, mijać. Zaczęliśmy się mijać, jak na ulicy dwukierunkowej. Byle dalej od siebie z jeszcze większym gazem. Na czerwonym, byle do przodu...
***
Wstałam dziś wypoczęta, uśmiechnięta i chciałabym zrobić sobie maseczkę. A że znam tylko dwie, z jajka i ogórka, tuż po śniadaniu pojadę na miasto w celu zakupienia maseczki absolutnie egzotycznej. Piątek. Wyrywam kartkę z kalendarza, przecież dziś sobota. Imieniny kota.
Rozstałam się z Michałem dwa miesiące temu. Przeczuwał od dawna, tylko te smutne , błagające spojrzenie. Uratować? Nie ratować! Porzucić to w cholerę.
No cóż...
Wynajmuję mieszkanie i co jest niesłychane, wcale nie w centrum. Dwa pokoje, jeden taki sobie, drugi urządzam. Urządzam sypialnie w kolorze blue. Tkwię w takiej pozytywnej melancholii . Kupiłam świece do medytacji(???!), palę rzadziej. Michał ma kobietę, jak donoszą znajomi, miłość mu służy. Jak był ze mną dopadały go różne katastrofy świata. Teraz jest beztroskim mężczyzną, a ja stałam się świętą krową. Ale to tylko przed okresem dopada mnie takie narzekanie i samokrytyka. Nie żałuję, jestem szczęśliwa. Szkoda, że nie potrafię malować... Mam niesamowicie miłą, zwariowaną sąsiadkę, która wpadnie do mnie dziś na kawę, bo sobota przecież.
Jest cholernie gorąco i najchętniej zrobiłabym sobie urlop i wyjechała na jakąś milutką wysepkę. Leżaczek, soczek ze świeżych owoców. Lazurowa woda. Dużo beztroskiej, dobrej wody. Tymczasem pocieszę się papierosem. I muzyka i wcale nie jęczę, że dom pusty, że nie kapie mi mleko z piersi, że mówię po raz setny: mógłbyś w końcu się ogolić! Dzisiaj przychodzi mama...
Ogolę sobie nogi, pojadę na basen. Dzień zaplanowany, jeszcze tylko spacer z psem. No, przydałoby się jeszcze zdjąć pidżamę i zjeść super zdrowe śniadanie i popatrzeć w lustro jak kobieta sukcesu.
***
-Dzień dobry Kosmo!
-Dzień dobry pani !
Dobry dzień. Mam piękny park nieopodal. Czuję, że coś się zdarzy, jak za czasów ogólniaka, ściśnięty żołądek i to przeczucie... A propos nazywam się Tuzik. Kosma Tuzik, mój były mąż Dolski. Dosyć o nim. Rozcięłam palca o ten pieprzony chlebak! jak na złość prezent od tego, złośliwość rzeczy martwych, cholera jasna! Ale o Dolskim to już DOŚĆ. Pędzę do apteki po plastry. Pies ciągnie jakby chciał powiedzieć, że za chwilę zdarzy się coś niesamowitego, szybciej, szybciej ! Ktoś czeka! Mam przewidzenia na tysiąc procent!! To Nikodem . Poznałabym go nawet za dwieście lat. Ja piernicze, zachowuje się jak nastolatka. On jest... Zwariowałam. Niemożliwie oszalałam. Od czasu, kiedy wyszło na jaw, że wiedzie podwójne życie, skreśliłam go. Nie z serca. Na to jestem za miękka. Przez cały czas próbowałam zapomnieć jak smakuje każda chwila z nim. Jak odpływałam, gdy mnie całował. Jak ja go kochałam, kocham nadal. Dlaczego kocham sukinsyna? Przeznaczenie... Ależ on mnie oszukał! Ile wstydu się najadłam. Pieprzyć stare sentymenty. Muszę wziąć się do roboty. Życie obłaskawić. Przypadkiem zupełnym zostawiłam psa koło apteki.
***
· poważnie? I co rozmawiałaś z nim?
Rozmawiać, z nim to jak... nie potrafię tego nazwać. On nade mną panuje, manipuluje , jestem bezsilna w jego obecności . Coś w tym cholera jest, jakaś Tajemnica, jakieś czary – mary. Najdurniejsze mary, jakie pojawiły się w moim życiu.
***
· poważnie... to jak pieprzony pech, zakochać się we frajerze. A zresztą nie poznał mnie.
· Byliście ze sobą rok, nie sądzę żeby cię zapomniał. Kosma daj spokój! Stał koło apteki na Pocztowej i co??
· i zawróciłam. Ciasteczko?
· też coś!
· kawy?
· a jak on wygląda?
Sabina nie da mi spokoju, dopóki nie opowiem jej wszystkiego ze szczególikami. Bardzo pikantnymi. Moje życie, mój Nikodem. Facet ze snów wszystko spierdolił, a ja mam teraz przybrać w jakieś sensowne słowa i zakończyć mniej więcej mało dramatycznym happy- endem ? Nawet nie chce mi się kłamać. Jestem za miękka.
· to cię męczy co? Trzeba odnowić kontakty, zdecydowanie, bez sprzeciwu i ...
· co? Przecież on ma żonę, kochankę i...
· Skąd wiesz?
· wiem. Poza tym to skończona historia . Chciałabym spróbować czegoś innego w moim życiu, a nie tylko smaku porażki!
· nie przesadzaj! mężczyźni to nie wszystko! Skończyłaś studia, rozwijasz zawodowo. Szczęście jest blisko. Mówię ci!
· Czyli mężczyźni to wszystko. Proszę cię, życie, rozsądek i uczucie to trzy absolutne wymiary.
· a może zemsta? Rozbudź w nim dawne namiętności, rozkochaj i porzuć.
· daj spokój. To jak idziemy do kina, czy masz w planach serial brazylijski?
· o 17 –tej wpadnę po ciebie. Dzięki za kawę i ciastka. Pa kosmitko!
· pa
Naczynia umyję później. Pranie w poniedziałek, a z resztą zawracanie dupy z ty praniem. Pranie w środę. Muszę sprać plamę z niebieskiej bluzki. Cholera zjazd ludzi z ogólniaka. Nie idę. Rozwiedziona jestem przecież. Coś mi chodzi po głowie. A ! Zemsta!
Po kinie poszłyśmy na pizzę. Sabina i ja – dwie samotne i jakże nieszczęśliwe kobiety. Bez przerwy wybuchałyśmy śmiechem, a z zaczęli się za nami oglądać. Bo to niezła komedia w zupełnie niezobowiązującym stylu była. Tego mi było trzeba . Może sprawię sobie zwierzątko? Weszłyśmy do pizzeri i nie żeby mnie zmroziło. Ale na chwilę złapał mnie skurcz mózgu, stanęło serce, przeszył dreszcz taki mhhh – uciekamy!
· on tam jest?
Bystra Sabinka.
· spadamy, jeszcze nas nie zauważył!
Pociągnęła mnie do stolika.
· co dla szanownych pań?
· dwie wody na razie...
· ty idiotko. Jezu! Zrobiłam minę wojowniczą.
· to tak jakbyś namawiała mnie na papierosa po 10 latach abstynencji! Zgłupiałaś do reszty. Do absolutnej reszty! Ja byłam od niego uzależniona, nie mogę...ależ on przystojny...
w doleciały mnie beznadziejne słowa piosnki you need this
· przystojny? Znam lepszejszych. Słuchaj, przyszłyśmy tu odpocząć, pogadać. Żadnego stresu. Pokaż, że nie jest ci obojętny! Kobieto. To tylko element przeszłości, a nie potwór!
A właśnie, że potwór, którego kochałam i nie mam jasności co do teraźniejszych uczuć. Stara miłość nie rdzewieje, czy jak to szło?
Kelner przywlókł się z ta wodą. Może jak się napije , to stanę się niewidzialna? Bóg jeden wie.
-dwa piwa jeszcze
-przepraszam że ci przerwę, ale ktoś tu idzie...
Nie ! Proszę nie róbcie mi tego! Przecież nie mógł mnie poznać. Robię się czerwona.. Burakowato czerwona.
-Żartowałam
Nie zdążyłam nawet pomyśleć, a wpadła na kolejny pomysł.
· Zaproś go tutaj
· Jeszcze słowo a wychodzę. Tylko, że ja nie żartuję!!!
· Idę zamówić coś do amkania.
Zapaliłam sobie z przyjemnością. Przez myśli przechodziły mi różne myśli. Ta najsilniejsza skłaniała do natychmiastowej ucieczki. A może ona ma rację, musze mu pokazać, że nigdy mi nie zależało, że był to taki maleńki epizodzik. Mniejszych nie ma. Odwrócę się. Raz, dwa, trzy..., o mało mi papieros nie wypadł. Uduszę ją! Zamorduję! Najspokojniej na świecie, nawiązuje z nim kontakt wzrokowy i to bardzo sprytne jest, bo gapiąc się na nią, odprowadzi ja wzrokiem do stolika i zauważy mnie! Ach, ta moja bystra dedukcja.
Popijam piwem ta gorzką wizję przyszłości.
· już jestem- mówi mój Anioł Stróż
· wszystko widziałam!
· wiesz, że to wrodzona chęć pomocy potrzebującym
· a może wrodzona ciekawość???
· sympatyczny gość. No no
· ostatni raz był sympatyczny, gdy się kochliś....
· wskórałam tylko tyle.. , nie żartuję
· Dobry wieczór, nie przeszkadzam?
Jasna cholera.
· zależy w czym?
Uwielbiam ją po prostu.
-W rozmowie. Nikodem jestem, czy mogę się przysiąść?
Tak po prostu??!! ,, Nikodem jestem...”A ja jestem Kosma i upłynęło parę ładnych lat, jak bzykaliśmy się gdy naszła nas ochota. Jak ty na mnie działasz...
· Sabina !
I co ja teraz...
-Kosma??!
· Moje imię już znasz. Jesteśmy już sobie przedstawieni. Miło było!
Ja nie wiem czy mam teraz wyjść, walnąć głową w stół, wyjść, poryczeć się, najpierw się poryczeć. Nie wyjść, zostać. Zostaję.
Poprawiam włosy niezwykle spokojnym ruchem i przyrzekam nie palić przez kolejne 10 minut... chyba jednak mini sekund.
Usiadł. Skurwiel. Prawie nic się nie zmieniał przez ten czas. Zresztą, komu jak komu, ale to jemu powinien czuć się nieswojo!
-dawno się nie wiedzieliśmy- zaczął
ojojoj
-dawno-powtórzyłam, przy czym wysiliłam się na wyraz twarzy obojętny i obojętniejszy.
· coś się zmieniło?
· Jestem matką bliźniąt, mój mąż jest wziętym prawnikiem i kończę trzeci fakultet, a co u ciebie?
· Rozwiodłem się
· Tak... jak ja- miałam już dokończyć- tak to smutne. Nie każdemu udaje się zbudować związek, tak hop siup!
· Zawsze tak mówiłaś , gdy miałaś nieczyste sumienie
Robię minę typu :mężczyzna mnie zdemaskował!
Potem robię minę typu: przestań chrzanić, moje sumienie jest czystsze niż, twoje. Ty kłamliwy bigamisto!!!
Obudziłam się dziś w wyjątkowo złym humorze. W parszywym wręcz. Kawa. Kanapka. Wróciłam wczoraj do domu trzeźwa i w niby dobrym nastroju. Rzuciłam się na łóżko i poryczałam. Najzwyczajniej, najnaturalniej, tak po prostu. Zebrały się wszystkie żale świata .A zresztą, to było wczoraj! Dziś absolutny optymizm! To, że trochę mi nie powychodziło, to przecież się skończy kiedyś... Szansa już niedługo zapuka do moich drzwi, czuje to. Boże jaki cellulitis rzucił mi się na prawą nogę. Gdzie mój papieros? Z pecikiem uwalam się na sofę i przewijam w myślach wczorajszy, pełen nieporozumienia wieczór.
Teraz to właściwie nie wiem o co mi chodzi. Wyszło na to, że to ja zakończyłam nasz związek. Gówno prawda! Że tęsknił przez cały ten czas, ma nasze wspólne zdjęcia ... Takich bzdur nasłuchałam się ostatnio na maturze w wykonaniu własnym.
Pójdę zaraz do Sabinki , która z miną niewiniątka przeprosiła nas, bo musi iść do swojego synka. A syneczek pod opieką sąsiadki, a maż w delegacji sami rozumiecie. Mrugnęła przy tym do mnie co miało mniej więcej oznaczam: ,, Robię to dla ciebie”!
Długo się trzymałam do 21 minuty... Szlag by trafił!
Wezmę tylko ciastka i na górę.
· Witam!!
· O! Takie witam! No no zostawić cię na 5 minut samą...
· Daj spokój pogadaliśmy chwilę i przeprosiłam , bo ważne sprawy . Sama wiesz.
· No pewnie, że wiem bliźnięta są bardzo żywotne!
· Piłaś kawę?
· Nie, ale nie będę już podnosić ciśnienia
· Ja się napiję. Jak zakończyła się randka z przystojniakiem?
· Spotkaniem u mnie
Otworzyła lodówkę
-jajeczka?
-nie, dzięki
· na miękko czy.. co???? Biedna oblała się kawą...
· Boże, przez cały czas mówisz, że to potwór i inne takie. A tu proszę!! Mama nie byłaby zachwycona!
· Oj przestań ty małpo!!
· Bielizna w kolorze czerwonym?
· Nie w kolorze dziewiczej bieli
· Spałaś z nim?
-Sabina! Umówiłam się z nim dopiero na dzisiaj! Nie spałam z nim i... i nie zamierzam.
· Jaką scenerie przygotowałaś , aby uwieść niegrzecznego chłopca?
· bo ja wiem, pomysł niby jest, ale musisz pożyczyć mi ten obrus, taki biały...
· ok. wiem . Ale przyrzeknij, że nie będziecie kończyć imprezy na stole, bo to prezent od...
- Przyrzekam.
Udam, że mnie nie ma. To postanowienie sprzed 5 minut. Tak zrobię. Papieross.
Dzwonek do drzwi. To Sabina. Przyniosła zmysłowe perfumy-
-są extra, mam jeszcze...
-zmiataj, już sobie ! Chyba, że chcesz kawy?
-a co ciśnionko spadło?
-odpuszczam to spotkanie.
-oszalałaś!
-mam złe przeczucia.
· ja mam niejasne, gdy patrzę na ciebie! Jesteś niepoważna! Kosma co z tobą? Żyj! Oddychaj! Bierz go! Zawsze możesz porzucić. Jesteś jak...jak dewota!
· Sama jesteś dewota!
Wypchałam ją za drzwi.
Kiedyś kochałam mężczyznę. Tak mi się wydawało. Do dziś darzę go sentymentem. Aczkolwiek coś mnie w nim denerwowało. Coś musiało...
Zgubiła mnie zazdrość i egoizm. Pozostał mi po nim znaczek wytatuowany na znak miłości wieczystej. W kalendarzu chińskim przeczytałam, że nasz związek potrzebował negocjatora, kubła zimnej wody, psychiatry, kropli uspokajających. Biały motylek wleciał do kuchni. Chciałabym talk lekko się czuć. Taa. Wyszłam na tym jak Zabłocki na mydle. Doświadczam wszystkiego. Nie zaznałam jeszcze miłości i nie brałam udziału w trzęsieniu ziemi. Najlepiej będzie jak po prostu legnę na sofie w bezruchu i w bezmyśle i zamknę oczy i będę wyobrażać sobie rzeczy piękne... Wszystko gotowe, świece , kolacja. Cisza. Muzyka dla duszy, tylko ona tak doskonale, pieści zmysły.. .nieprawda potrzebny mi facet! Rozkoszuje się tym niebytem, absolutnym odlotem. Rzadko zdarza się taki urlop na sofie. Dzwonek. Nie otwieram, nie interesuje mnie to. Jestem senna. Nawet mężczyzna mnie nie interesuje. Zasypiam i dobrze mi z tym.
***
Mogłam sobie dziś kupić pończochy na Sylwestra, bo przecena, zapisać się na włoski i nie iść do dermatologa. Przyszłam do niego z pieprzykiem
a on krzyknął : ,,Boże co się pani z brwiami stało”! A co się do cholery mogło się stać? Zawsze były czerwone, no ale żeby są do takiego stopnia, żeby sobie nikczemnie wykrzykiwać to przesada ogromna. Naprawdę! Kaca mam ogromnego, i nic zimnego w domu. Zapijam smutki herbatą. Boże, co mi się w brwi stało?!
czytam i czytam, ide na dol ustawiac rzeczy w pokoju ale wroce. do czytania wroce xx
ReplyDelete